Witam towarzyszy niedoli.
Mieszkam w niedużym mieście. Mam dwoje dzieci w wieku szkolnym i najgorszą moją bolączką jest brak dla nas miejsca. Obecnie zamieszkuję z teściami i mężem, ale cała trójka to ludzie nadużywający w stopniu tragicznym już alkoholu. Pracuję a dzieci się uczą i to co przezywamy jest nie do opisania...Nie mamy dokąd się wyprowadzić bo mimo , że pracuję nie stać mnie na wynajęcie mieszkania.W maju złożyłam wniosek o przyznanie nam mieszkania komunalnego , który wkrótce będzie rozpatrywany. Teściowa już od dawna każe mi i dzieciom się stąd wynosić , bo to jej mieszkanie a ja jestem jak to mówi niepijącą jechówką (mimo iż z tym wyznaniem nie mam nic wspólnego)Codziennie wysłuchuję obelg i wyzwisk, smród denaturatu mnie dobija a dzieci...szkoda gadać...Jedyna moja nadzieja to to , że mój wniosek komisja rozpatrzy pozytywnie , bo w innym wypadku to już tylko wziąć walizke i isć z dzieciakami pod most.Dłużej nie damy rady tak mieszkać