Chociaż to forum nieco podupadło energetycznie co było do przewidzenia
pokuszę się o przedstawienie rozwiązania problemu mieszkaniowego
jaki miałam ja i moja rodzina. Może komuś przyda się ten "patent", może
kogoś zainspiruje, może ma podobnie i nie wie co robić?
Mieszkam z mężem i córką u moich rodziców. Obydwoje pracujemy
zarabiamy ale niestety zdolność kredytową mamy i tak zbyt małą
aby nabyć jakieś sensowne lokum ( czytaj w miarę przestronne).
Nie zdecydowaliśmy się na zakup kawalerki gdyż mijałoby się
to z sensem jakimkolwiek. W tej chwili mamy pokój u rodziców
większy niż niektóre kawalerki dostępne na rynku. A że wynieść
od rodziców się wypada ostatnie dwa lata poświęciła, temu aby
coś wymyślić. No i oczywiście co bym nie wymyśliła zawsze
okazywało się, że nie da się tego zrealizować. Była koncepcja
zakupu wspólnego domu po sprzedaży mieszkania rodziców.
Nie dało rady bo jak znalazł się jakiś dom za sensowną cenę
to zanim my podeszliśmy do tematu jak tu zdobyć na niego kasę
to był dawno sprzedany. Były TBS-y, zamiana mieszkań w rodzinie,
rozważanie wynajmu itd.
Rozwiązanie przyszło w ciągu paru zeszłych tygodni. Stanęło
na wersji z domkiem ale dosyć mocno zmodyfikowanej. Otóź
kujemy dom do remontu pod miastem. Niecałe 15 km od
obecnego miejsca zamieszkania. Dom w zasadzie jest do
duuuuużego remontu ale damy radę. Oczywiście nie obyło
się bez kredytu. Ale nie hipotecznego. Jest cuś takiego jak
pożyczka hipoteczna. Bank pożycza kasę pod zastaw już
posiadanej nieruchomości. Mieszkaniowego dać nie chcieli
ze względu na stan tego domku. Jak mi objaśnił doradca
bank bałby się, że nie zainwestujemy w dom i nieruchomość
w perspektywie straci na wartości. A tak pożyczkę hipoteczną
można przeznaczyć na dowolny cel. Tak więc z kredytu kupimy
domek a z oszczędności ( które docelowo były przeznaczone
na wkład własny będziemy go remontować ). Przy pożyczce hipotecznej
wkład własny nie jest wymagany. Dom 20 km od Szczecina w
pięknej wioseczce nad rzeką Iną , 1300 m2 działka, świetny dojazd
ze Szczecina kosztował nas 100 tys złotych. Za takie pieniądze
nie kupię nawet kawalerki 30m...
A propos pożyczki. Sama do końca nie wiedziałam z czym to się
je ale jak dla nas to było rozwiązanie bardzo dobre. Są nieco
droższe od kredytów stricte mieszkaniowych ale o niebo tańsze
od pożyczek konsumpcyjnych. My wzięliśmy ją w frankach na 10 lat.
Teraz tak. My nie będziemy tam mieszkać tylko moi rodzice.
A my zostaniemy tu gdzie mieszkamy. Oni mają już dosyć
bloków i obydwoje tęsknią za świeżym powietrzem i odrobiną
własnej trawy. Za jednym zamachem my zyskujemy mieszkanie,
miejsce odpoczynku i rekreacji, rodzice mam nadzieję jakąś
przystań ja jesień życia. A tato już się pali do remontu bo człowiek
robotny jest a na emeryturze mu się nudzi...więc poszedł do pracy:-)
Nie wiem ale czuję, że inaczej nie można było. To był mój czas.
Wykombinowałam to, wyszukałam i wymodliłam. Dwa lata
szukania opłaciły się. Kiedy już miałam walnąć to wszystko bo
oferty z regionu znałam na pamięć i zdążyłam obejrzeć wszystkie
ruiny w Szczecinie przypadkiem trafiłam na MOJE ogłoszenie:-))))
Tak oto mam nadzieję , rozwiązał się nasz problem mieszkaniowy.
Co o tym myślicie?
Pozdrawiam i mam nadzieję, że może ktoś podobnie może
zadziałać.